wtorek, 13 maja 2014

Rozdział 11: Tatuaże i przymus

   -Jak ci idzie?- zapytała Lilith wchodząc do kuchni. Ja tylko pokazałam kciuk w górę, bo byłam bardzo zajęta. Piłam wodę z kranu i płukałam usta.
   -Macie domestos?- krzyknęłam.
   -Nie przesadzaj!- krzyknął wkurwiony Malik. Huehuehue, wygrałam. Wytarłam twarz ściereczką i wróciłam do reszty.
   -Żyjesz?- zapytał Punk.
   -Jeszcze, ale boję się, że jad przedostanie się do krwi- powiedziałam udając przerażoną. Usiadłam obok Loczka.
   -Jedyną żmiją tutaj jesteś ty- powiedział mulat.
   -Pierdol się- powiedziałam i pokazałam mu międzynarodowy znak pokoju.
   -Ale tak przy tobie?- zapytał.
   -Ughh- warknęłam. Już miałam wstać i mu przyjebać, ale Evil złapał mnie mocno za rękę.
   -Nie męcz się, sam podejdę- powiedział i zaczął do mnie podchodzić. Byłam gotowa do wskoczenia mu do gardła, ale mnie trzymał Evil, Punk i Death, a Black'a Furious, Night i Snow. Wierzgałam nogami, a Zayn wyrywał się im jednak na razie nie było żadnych efektów.
   -Zabierzcie ich stąd, bo zaraz się pozabijają, a nas przy okazji!- krzyknęła spanikowana Sky. Zayn'a przetrzymywali w salonie, a mnie zaciągnęli na piętro do zapasowego pokoju. Z trudem rzucili mnie na łóżko i zanim się obejrzałam byłam sama w pomieszczeniu. Rozległ się dźwięk przekręcanego klucza. Podbiegłam do drzwi i zaczęłam szarpać za klamkę. Jak się okazało- na darmo.
   -Wypuśćcie mnie!- krzyknęłam.
   -Dopóki się nie uspokoisz zostaniesz tam- usłyszałam Drug. Warknęłam i kopnęłam drzwi. Rzuciłam się na łóżko. Wierciłam się, a to coś potłukłam, zrzuciłam, potargałam ewentualnie pomazałam czarnym flamastrem, którego znalazłam w komodzie. Po kilku minutach usłyszałam przekręcany klucz. Spojrzałam w tamtym kierunku i zobaczyłam Night'a popychającego do pokoju mulata.
   -Nigdzie nie idę!- krzyczał. Zamknęli za nim drzwi na zamek. Chłopak podszedł do drzwi zaczął w nie walić. Podbiegłam i razem z nim uderzałam z całej siły pięściami.
   -Wypuśćcie nas!- krzyknął.
   -Pożałujecie tego!- dodałam.
   -Będziecie tam siedzieć dopóki się nie pogodzicie!- odpowiedziała Lilith. Wymieniłam się spojrzeniem z Malikiem.
   -Wasze niedoczekanie!- krzyknęłam i wróciłam do uderzania drzwi.W odpowiedzi usłyszałam tylko oddalające się kroki. Morderczy wzrok skierowałam w stronę ciemnowłosego, który stał oparty o szarą ścianę. Palił papierosa.
   -Chociaż być się podzielił!- krzyknęłam wściekła.
   -Ty palisz?- zapytał zdziwiony.
   -Jakbyś mnie słuchał to byś wiedział- warknęłam i uwaliłam się na łóżko. Jejciu jakie ono wielkie.
   -Po co mam ciebie słuchać? Żeby mi uszy zwiędły?- zapytał z kpiną.
   -Zaraz ci przypierdolę!- powiedziałam i wstałam. Zabrałam z etażerki jakąś figurkę i wolnym krokiem szłam w kierunku Malika.
   -Nie zrobisz tego- powiedział pewny.
   -Założymy się?- zapytałam ironicznie i z całej siły rzuciłam w jego stronę. Zdążył się odsunąć, a jak się okazało wazon potłukł się na kawałki i zrobił małe wgniecenie w ścianie.
   -Kurwa chcesz mnie zabić?!- krzyknął przerażony i zgasił papierosa.
   -Taki miałam plan- powiedziałam i wzruszyłam ramionami.- Dawaj tego papierosa- wyciągnęłam w jego kierunku dłoń. Dał mi jednego i wyciągnął zapalniczkę. Włożyłam papierosa do ust, a chłopak dał ogień. Zaciągnęłam się z przyjemnością i wypuściłam dym. Podeszłam do parapetu i usiadłam na nim.
   Przez dłuższy czas siedzieliśmy w ciszy. Albo mordowaliśmy się wzrokiem, albo ja robiłam sztuczki z dymu. Cały pokój się tlił, ale mniejsza o to. W końcu papieros mi się skończył, a ja zrozpaczona przeszłam przez cały pokój do małego kosza pod biurkiem. Schyliłam się i wyrzuciłam resztkę papierosa.
   -Masz tatuaże?- zapytał zaciekawiony Zayn.
   -Pierdolisz- powiedziałam z ironią.- Kilka- odpowiedziałam już normalnie. Podeszłam do łóżka na którym siedział i podpierał się rękoma z tyłu. Położyłam się i mordowałam go wzrokiem. Tylko to mi zostało. Czekać aż skapituluje od mojego wzroku.
   -Jakie?- drążył.
   -Nie- odparłam surowo.
   -Pokaż- upierał się.
   -Nie.
   -No nie bądź taka.
   -Nie.
   -Pokaż!- jęczał. Jak z dzieckiem.
   -Jak ci pokażę to dasz mi spokój?- zapytałam lekko poddenerwowana. Dobra, nie będę Was okłamywać. Wkurwiona. Chłopak tylko usiadł po turecku twarzą do mnie i kiwnął twierdząco. Pokręciłam głową z dezaprobatą i ściągnęłam koszulkę.
   -Tutaj- wskazałam na miejsce rozciągające się od lewej kości biodrowej do biustu.- Jest orzeł.
   -Co oznacza?- liczyłam, że nie zapyta.
   -Wzniosłość- powiedziałam wprost. Spojrzał na mnie z dziwnym wyrazem twarzy. Ja tylko przewróciłam teatralnie oczami i zabrałam się za wyjaśnienia.- W starożytności napisano: 'Orzeł ściele wysoko swe gniazdo, na skale mieszka i nocuje na iglicach skalnych i stromych wierzchołkach'. To oznacza, że dużo od siebie wymaga i dokonuje niemożliwych, a przynajmniej się stara.
   -A ten?- wskazał na nadgarstek.
   -To jest tak zwany tatuaż UV. Normalnie wygląda jak jakaś blizna, a w ciemności świeci- powiedziałam i podałam mu rękę.
   -Co jest na twoim?- zapytał przyglądając się.
   -Znak wieczności i nazwa mojego dawnego gangu- spuściłam głowę.
   -Black Eyes?- zapytał.
   -Skąd wiesz?- zapytałam zdziwiona i odciągnęłam od niego rękę.
   -Emm...- zaciął się. W tym momencie usłyszeliśmy kroki i rozmowę.
   -Chodźcie zobaczymy co z nimi- powiedziała Sky.
   -Jest za cicho- dodał Smoke.
   -Chyba się nie pozabijali?- zapytał spanikowany Evil. Wymieniłam się spojrzeniami z Malikiem. Wpadł nam do głowy wspaniały pomysł. Podeszłam do okna i go otworzyłam na oścież. Zayn porozwalał poduszki i inne małe rzeczy, żeby pomieszczenie wyglądało na pobojowisko. Usłyszeliśmy przekręcany kluczyk. W mgnieniu oka znaleźliśmy się za drzwiami, które powoli się otwierały.
   -O kurwa!- usłyszeliśmy krzyk Furious'a. Cała dziesiątka wparowała do pokoju rozglądając się. Razem z Malikiem po cichu wyszliśmy z pomieszczenia. Zatrzasnęliśmy drzwi i zamknęliśmy na klucz.
   -Co to ma być do jasnej cholery?!- usłyszeliśmy Night'a. Zaczęliśmy się we dwójkę śmiać.
   -Taki rewanżyk- powiedziałam. Zayn wyciągnął klucz.
   -Ten pokój wygląda jak by odbyła się tu trzecia wojna światowa!- krzyknęła Death.
   -To macie czas żeby posprzątać- powiedział mulat i razem zeszliśmy na parter ignorując krzyki i błagania przyjaciół.
   -Założymy taką spółkę- zaczął. Usadowiłam się na sofie i włączyłam telewizor.
   -Mianowicie?- spojrzałam na chłopaka siedzącego na fotelu.
   -Black and Black- spółka od wkrętów i nielegalnych rzeczy- przejechał dłonią w powietrzu ukazując swoją wizję.
   -O nie mój drogi- powiedziałam.- Ty zmienisz ksywkę.
_________________________________________________________________________

Przepraszam, że nie było wcześniej, ale jakoś tak wyszło ;/
Mam nadzieję, że Wam się podoba ;D
Jak myślicie jaką nową ksywkę będzie miał nasz Zayn?
Czy zostaną tacy zgodni już zawsze?
Pytania możecie zadawać na Ask'u
I do mnie, i do bohaterów ;D
PS. Wpadł  mi do głowy pomysł żeby poszczególne rozdziały jakoś nazywać ;D

3 komentarze:

  1. Rozdział jest świetny <3
    I to jest dobry pomysł aby każdy rozdział miał tytuł...
    A co do nich to myślę,że zrobili pierwsze małe kroczki,aby lepiej się dogadywać,a jak będzie dalej poczekamy zobaczymy...
    Ps.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń