-Ale dlaczego?- zapytał zdziwiony.
-Bo ona jest moja- przymrużyłam oczy.
-I moja- powiedział i złożył ręce na krzyż, na klatce piersiowej.
-Ale jak ktoś woła mnie to idziemy we dwoje- skwitowałam.
-Racja, ale dlaczego to ja muszę zmieniać ksywkę?- zapytał zirytowany.
-Bo nie ja- uśmiechnęłam się słodko. Chłopak tylko wywrócił oczami i wypuścił powietrze z ust.
-Tylko jakąś porządną- powiedział zrezygnowany.
-Jejć!- pisnęłam uradowana i zaklaskałam w dłonie.- To może...- zaczęłam się zastanawiać. Przyglądaliśmy się sobie. Mierzyłam go wzrokiem od góry do dołu. Ciemna karnacja, czarne, ścięte po bokach włosy i zarost na brodzie. Czekoladowe oczy, bladoróżowe usta z czarnym kolczykiem. Dobrze zbudowany, umięśniony, silny i wysoki. Zabił człowieka, być może więcej, bo tylko raz go złapali.
-Danger- powiedziałam.
-Okeej- powiedział przeciągając samogłoskę.- Jak myślisz co właśnie robią?- zapytał.
-Próbują wyjść, albo sprzątają- wzruszyłam ramionami i wróciłam do oglądania telewizji. Leciała jakaś komedia. Wcale nie śmieszna. Lecę po kanałach aż natrafiłam na wiadomości. Zobaczmy co się w świecie dzieje.
-Wczoraj w nocy, o dwudziestej trzeciej czterdzieści siedem potwierdzono zgon Smith'a Mooris'a- szefa najlepszego gangu w Londynie, Black Eyes- powiedział dziennikarz. Mój Smith nie żyje. Mój ukochany Smith nie jest na tym świecie. Pierwsza gorzka łza spłynęła po moim policzku.
-Nie wiemy kto go zabił. Wiadomo tylko, że od kilku lat prowadził zacięty spór z LaL- kontynuował. Wyłączyłam telewizor i podciągnęłam kolana pod brodę. Można powiedzieć, że mój mentor nie żyje. To on mnie znalazł, podszkolił i przyjął do tego gangu, który później był dla mnie wszystkim. Smith zastępował mi ojca, mimo że był ode mnie dziesięć lat starszy. Źle przyjął moją decyzję o odejściu z gangu, ale nadal trzymaliśmy kontakt. Może o wiele mniejszy, ale zawsze jakiś był. Śmierć bliskiej osoby jest czymś strasznym. Siedziałam skulona i zalewałam się łzami.
Tymczasem Zayn podszedł do mnie i przytulił. Nie zaprzeczałam, wręcz przeciwnie wtuliłam się w jego tors.
-Ttto nnie może być prrawdda- wyjąkałam przez szloch.
-Becky wiem, że to jest dla ciebie ciężkie, ale tak już musi być- powiedział i pogłaskał mnie dłonią po włosach. Spojrzałam w górę szukając jego oczu.
-Niktt taak nna mnie nnie mówwił, oprróczcz Smith'a- wyjąkałam.
-Przepraszam- wyszeptał. Siedzieliśmy przytuleni do siebie. Cisza wypełniała pokój, ale w mojej głowie z sekundy na sekundę powstawał większy chaos. Wraz z nim narastała chęć zemsty.
-Co tu się dzieje?- zapytał Furious wchodząc do salonu.
-Jak wyszliście?- spytał Danger.
-Przez okno- powiedziała Snow.
-Możecie nam powiedzieć o co chodzi?- drążył niebieskooki.
-Smith nie żyje- powiedziałam i odsunęłam się od mulata.
-Kto?- zapytał Evil.
-Jej szef z gangu- odpowiedziała za mnie Sky.
-O mój boże- powiedział Smoke.
-Trzymasz się?- zapytała Drug i przytuliła mnie.
-Tak, jedyne czego mi brakuje to żądza zemsty- powiedziałam i udałam się do wyjścia. Złapałam czyjaś bluzę z wieszaka i narzuciłam ją na siebie. Wyszłam szybko z domu zostawiając przyjaciół w tyle. Usiadłam na swoim Fast i odpaliłam. Jechałam w stronę domu. LaL pożałuje swojej decyzji.
____________________________________________________________________
Taa dam! Nieoczekiwany zwrot akcji? Sami oceńcie ;D
Jak myślicie co znowu wymyśli Black?
Czy nowa ksywka Zayn'a pasuje do niego?
Mam nadzieję, że Wam się podoba ;)
Więcej pytań? Zapraszam ---> Ask.fm
Jeśli to czytasz- skomentuj ♥


Świetny rozdział dawaj dalej :)
OdpowiedzUsuń