-Już są!- krzyknął Harry i zerwał się z kanapy. W trójkę podbiegliśmy do drzwi, przez które
niedługo weszli nasi przyjaciele. Razem poszliśmy do salonu i zajęliśmy wolne miejsca. Wszyscy mieli jakieś markotne miny.
-Co jest?- zapytałam i rozejrzałam się. Dotarło do mnie, że nie jesteśmy wszyscy.- Gdzie Black?- zapytałam.
-Ona...- zaczął Furious.
-Uciekła- dokończył Night.
-Co?!- krzyknęłam.- Nie to nieprawda! Żartujecie! Powiedzcie, że żartujecie!- popadłam w panikę. Podbiegłam do najbliżej znajdującej się Death.- Powiedz, że to nieprawda- powiedziałam i potrząsnęłam ją za ramiona. Ona spojrzała na mnie i przetrzymała moje ręce. Po moim policzku spłynęła łza. Sam przytuliła mnie.
-Znajdziemy ją- wyszeptała. Puściłam ją i wstałam. Spojrzałam po wszystkich tu zebranych. Smutek, żal, niedowierzenie, to mogłam zobaczyć w ich oczach i po wyrazie twarzy.
-Poczekajmy- powiedziałam.- Może ona nie chce? Nie chce żebyśmy jej szukali? Może chce sobie to na spokojnie przemyśleć? Nie wiem co, ale na spokojnie- dodałam i usiadłam na poprzednim miejscu.
***
Zastanawiam się jak ona mogła. Nie rozumiem jej. Jednego dnia przychodzi wściekła i w cudzychciuchach, później przychodzą do nas chłopaki i ją przepraszają. Następnego dnia idziemy do nich na basen, a ona nabywa spaloną dłoń przez mały pożar w ich domu. Kilka dni później zaginęła jej bransoletka i pod wpływem złości rani się w prawą nogę i dłoń. Ląduje w szpitalu. Tam kłóci się z Zayn'em. Ucieka ze szpitala i nie daje znaku życia przez tydzień. Wraca na wieść, że Malik zaginął. Razem go odnajdują i godzą się. Ona ucieka. Gdzie ona w ogóle może być? Już wiem. Załamała się kiedy w telewizji ogłoszono, że Smith został zabity. Ona chciała zemsty.
Wstałam i przeciągnęłam się. Na zegarku widniała godzina 9:04. Rozejrzałam się po fioletowym pomieszczeniu. Swoim wzrokiem namierzyłam mahoniową szafę, która stała przy drzwiach do mojej prywatnej toalety. Przeszłam te kilka metrów i o mało nie zabiłam się o prostokątny, biały, frendzlowaty dywan. Otwarłam szafę, a tam... jak w burdelu. Westchnęłam rozglądając się po porozwalanych ciuchach. Zrezygnowana podeszłam do okna i go otwarłam. Chłodny wiatr uderzył mnie w twarz, a promienie słoneczne ogrzewały moje policzki. Bezchmurne niebo i niska temperatura. I w co się tu ubrać? Z powrotem stanęłam przed szafą i wróciłam do szukania jakiś odpowiednich ciuchów. Po kilkuminutowym dumaniu nad stertą ubrań wybrałam czarne, skórzane legginsy i białą, luźną tunikę na grubych ramiączkach z czarną czaszką. W toalecie przebrałam się i uczesałam w wysokiego kuca. Na nos założyłam czarne kujonki i byłam gotowa żeby zejść na parter.
Kiedy schodziłam po schodach usłyszałam dyskusje przyjaciół. Nie interesowały mnie zbytnio ich kłótnie, więc poszłam prosto do kuchni. Z półki wyciągnęłam nutellę i chleb. Nożem obiadowym nałożyłam wielką warstwę czekolady i rozsmarowałam ją na pieczywie. Posprzątałam po sobie, a kanapki zabrałam ze sobą. Poszłam do salonu wgryzając się w śniadanie. -Smacznego- usłyszałam roześmianego Evil'a.
-Dzięki- powiedziałam biorąc kolejny gryz. Usiadłam na fotelu po turecku i zajadałam się. Po chwili zorientowałam się, że wszyscy obecni wpatrują się we mnie z szerokimi uśmiechami.
-Co się szczerzycie?- zapytałam biorąc ostatni gryz kanapki.
-Drug obawiam się, że więcej czekolady jest na twojej twarzy niż to co zjadłaś- powiedziała roześmiana Lilith. Zerwałam się z siedzenia i pobiegłam do pomieszczenia zaraz po prawo, czyli do ubikacji. Spojrzałam w lustro. Mają rację. Nie wiem jak ja to zrobiłam, ale jestem w czekoladzie. Broda, czubek nosa i trochę policzków było w nutelli. Odkręciłam ciepłą wodę i umyłam twarz. Miałam zamknięte oczy i rękoma szukałam ręcznika.
-Proszę- usłyszałam czyjś głos i poczułam ręcznik na mojej dłoni.
-Dzięki- powiedziałam i wytarłam twarz.
-Nie ma za co- ten sam głos tylko roześmiany. Odłożyłam ręcznik i otworzyłam oczy.
-Black!- pisnęłam uradowana. Dziewczyna uśmiechnęła się, a ja ją przytuliłam.
-Tęskniłam za tobą- powiedziała i puściła mnie.- Za wami wszystkimi.
-My za tobą też- odpowiedziałam.- Chodź do nich- dodałam i złapałam ją za rękę. Black nie stawiała oporu i dorównała mi kroku.
-Zobaczcie kogo znalazłam w naszej ubikacji- powiedziałam uśmiechnięta wchodząc do salonu. Rebecka weszła za mną do pomieszczenia.
-Black!- zawołali i rzucili się na biedną dziewczynę.
-Też za wami tęskniłam- powiedziała roześmiana i odwzajemniła ich uściski.
______________________________________________________________________________
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam, ale tak jakoś wyszło ;/
Mam nadzieję, że Wam się podoba ;D
Jakieś pytania? Ask.fm
Teraz rozdziały powinny pojawiać się częściej ^.^
Mam nadzieję, że mam jeszcze dla kogo pisać ;)

Zajebiste :-* kocham to *_* czekam niecierpliwie na nexta :D
OdpowiedzUsuńBooooooskie
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział :)
OdpowiedzUsuń