![]() |
| Alex |
-Wrócę jutro- powiedziałam do Alex'a i usiadłam na motocyklu. Założyłam kask i odpaliłam mój kochany pojazd. Ostatni raz dziś spojrzałam na nowych znajomych. Moją uwagę przykuła blada twarzyczka na samiusieńkim końcu. Spojrzała na mnie utęsknionym wzrokiem i opuściła głowę. To jej mi jest najbardziej żal. Westchnęłam i odjechałam.
***
Będzie jazda jak wrócę do domu. Zatrzymałam się na parkingu niedaleko parku. Zeszłam z dwukołowca i otwarłam schowek pod siedzeniem. Wyciągnęłam stamtąd mój telefon. Miałam zamiar napisać do Zayn'a. Tak też zrobiłam:
'Do: Danger
Bardzo mam przerąbane? ;/ xBlack'
Wyciągnęłam kluczyki ze stacyjki, a kask ściągnęłam i zawiesiłam na kierownicy. Rozejrzałam się i
dostrzegłam małą kawiarenkę na równoległej ulicy. Dobrze się składa, bo jestem strasznie śpiąca. Ruszyłam w kierunku kawiarni. Kiedy otwarłam drzwi trąciłam nimi mały dzwoneczek, który miał zawiadomić kasjerkę o moim przyjściu. Delikatne, pastelowe kolory świadczyły o kobiecej dłoni w projekcie. Dużo kwiatów sprawiało, że w powietrzu unosiła się ich przyjemna woń w połączeniu z zapachem ciast, kawy i innych smakołyków. Podeszłam do migdałowego blatu, gdzie znajdowała się kasa. Za nią stała wysoka, szczupła szatynka z przyjaznym śmiechem na opalonej twarzy.
-W czym mogę pani pomóc?- powiedziała pięknym głosem, przyglądając mi się. Wyglądała na niewiele starszą ode mnie. Pewnie chodzi na studia do szkoły muzycznej i dorabia sobie tutaj. W sumie nie dziwię się czemu wybrała tą okolicę. Ta część Londynu jest najspokojniejsza, a ta kawiarenka sprawia wrażenie bardzo spokojnego i przyjemnego miejsca. -Poproszę kawę, najlepiej naturalną z kapką mleka- uśmiechnęłam się.
-Dobrze zaraz pani podam- powiedziała i zanotowała coś w notatniku. Odeszłam od kasy i
skierowałam się w kierunku również migdałowego, okrągłego stolika z dwoma krzesłami. Usiadłam na jednym z nich i wyjrzałam przez okno, które było wielkości całej ściany, a szerokością zajmowało jej jedną czwartą część.
Monotonia ludzi, którzy tędy przechodzili przerażała mnie w pewnym stopniu. Staruszka z torbą zakupów idzie powoli dziurawym chodnikiem, aby dotrzeć do pustego i samotnego domu. Następnie rozpakuje zakupy i zmęczona zabierze się za jedzenie lekko strawnych potraw, za które musiała oddać połowę swojej renty. Po zjedzonym posiłku pójdzie spać. I tak w kółko aż do zbliżającej się śmierci. Trójka młodych, spoconych chłopców wraca z boiska. Jeden z nich idzie z piłką pod pachą i opowiada coś kolegom. Tamci nie interesując się co mówi ich przyjaciel myślą o czymś zupełnie innym. Znając życie zastanawiają się co było zadane, albo co powiedzieć mamie żeby nie iść następnego dnia do szkoły. Reszta ludzi przechodzi obojętnie obok siedzącego pod koszem mężczyzny. Jest on ubrany w stare, wyniszczone i brudne ciuchy. W jego oczach można dostrzec ból i smutek. Biedak żebrze o jedzenie, bądź jakąś sumę pieniędzy.
Z głębokich przemyśleń wyrwały mnie wibracje mojego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz. Dostałam wiadomość od Malika:'Od: Danger
Powiedziałem im, że jesteś na spacerze i chcesz ochłonąć. Mam nadzieję, że wrócisz cała. Siedzimy teraz u was w domu, w salonie i czekamy na twój powrót. Sumując- nie musisz się o nic martwić ;D PS.Punk tu wariuje ;-; '
Zaśmiałam się pod nosem czytając ostatnie zdanie. Muszę się odwdzięczyć, że mnie nie wkopał.
-Proszę oto pani kawa- powiedziała kelnerka, stawiając przede mną biały kubek z łyżeczką i cukierniczkę.
-Dziękuję- powiedziałam.- Ile się należy?
-6.90- odparła. Z kieszeni kurtki wyciągnęłam dziesięć dolarów i wręczyłam kobiecie w uroczym białym fartuszku z różową babeczką na dole.
-Reszty nie trzeba, to napiwek- uśmiechnęłam się. Szatynka podziękowała i szczęśliwa oddaliła się od mojego stolika. Posłodziłam kawę i zamieszałam ją. Po kilku minutach odnosiłam już pusty kubek po kawie i cukierniczkę.
-Dziękuję i do zobaczenia- powiedziałam i wyszłam. Słońce już zachodziło, a temperatura
powietrza zmalała. Aby upewnić się która godzina zerknęłam na telefon. Dochodziła dwudziesta trzydzieści. Przeszłam przez ulicę i podążałam ku mojemu motocyklowi, ale w pewnym momencie zatrzymałam się. Wróciłam przed kawiarenkę i kucnęłam przy koszu na śmieci. Mężczyzna spojrzał na mnie z nadzieją. Ja tylko uśmiechnęłam się i wyciągnęłam z kurtki portfel. Wyciągnęłam z niego dwa tysiące dolarów. Jestem bogata, a pieniędzy mam pod dostatek i serce mi się łamie na widok takich ludzi jak ten mężczyzna. Wręczyłam mu banknoty z uśmiechem na twarzy. Bezdomny nie mogąc uwierzyć w to co widzi zabrał je ode mnie i popłakał się. Myślałam, że zrobiłam coś źle, że go obraziłam. Być może on nie jest bezdomny i tylko tutaj przesiaduje. Moje myśli zniknęły kiedy zobaczyłam, że na jego twarzy prócz łez widniał szczery uśmiech.
-Dziękuję pani bardzo- powiedział przykładając ręce do swojego serca.- Nie mam jak się pani odwdzięczyć, ale kiedyś na pewno zostanie pani wynagrodzona- dodał i złapał mnie za dłoń.
-Już zostałam- powiedziałam.- Widząc pana uśmiechniętego i szczęśliwego- dodałam. Odeszłam od niego i wróciłam do domu.
*** Muzyka
-Już jestem!- krzyknęłam trzaskając drzwiami.
-Black!!!- krzyknął uradowany blondas i rzucił się na mnie. Dosłownie. Leżałam teraz pod nim.
-Kanapka!- krzyknął Furious i rzucił się na Punk'a. Po chwili leżałam przygnieciona dziesięciorgiem przyjaciół. Tylko Zayn stał obok i zwijał się ze śmiechu na widok mojej miny.
-Złaźcie grubasy!- krzyknęłam próbując złapać większą ilość powietrza.- Może byś tak pomógł, a nie tak stoisz?- zwróciłam się do Malika.
-Dobra ferajna złaźcie, bo ją wgnieciecie w podłogę- powiedział próbując zwołać siebie do porządku. Kiedy przyjaciele ze mnie zeszli zaczerpnęłam powietrza. Z pomocą Night'a wstałam z paneli.
-Gdzieś ty była?- zapytała Drug.
-Przepraszam, ale musiałam ochłonąć- powiedziałam i podrapałam się po karku.- A teraz wybaczcie idę się przebrać- dodałam i popędziłam na piętro. Wparowałam do swojego pokoju i pierwsze co to pozbyłam się swoich broni. Następnie złapałam pierwsze lepsze ciuchy i weszłam do toalety. Wzięłam szybki i zimny prysznic na pobudkę. Po kąpieli przebrałam się i dołączyłam do reszty w salonie. Siedzieli i oglądali jakiś film. Przycupłam sobie obok Zayn'a.
-Dzięki- szepnęłam mu na ucho.
-Nie ma za co- uśmiechnął się.
-Jestem ci winna przysługę- drążyłam.
-Wystarczy, że wyjaśnisz resztę swoich tatuaży- powiedział i poruszył zabawnie brwiami. Przewróciłam teatralnie oczami.
-Nie wiem, czy wiecie, ale my tu oglądamy film- powiedziała do nas Sky. My tylko zaśmialiśmy się i zaczęliśmy z nimi oglądać.
-Popcorn się skończył!- krzyknęła zrozpaczona Death.
-Pójdę zrobić- zgłosiłam się na chętną, bo i tak nie wiedziałam o co chodzi w tym filmie. Zabrałam od niej miskę i poszłam do kuchni. Grzebiąc w półkach zauważyłam, że nie mam na lewej ręce mojej bransoletki! Ona jest bezcenna! Dla innych jest to zwykła srebrna czaszka z dwoma poziomymi piorunami po bokach, połączona czarnym, mocnym sznurkiem. Dla mnie jest wyjątkowa z różnych powodów.
-Aaaa!- krzyknęłam wściekła. Zawsze tak krzyczę żeby dać upust emocjom. Z całej siły uderzyłam lewą ręką w szafkę wiszącą na ścianie. Zapomniałam, że rana się jeszcze nie zagoiła. Drzwiczki od szafki spadły prosto na moją prawą nogę , a mnie przeszył okropny ból w ręce.Drzwiczkami dostałam w moje chore kolano i przygniotły stopę.-Kurwa mać!- krzyknęłam.
-Black co się stało?- usłyszałam krzyk Snow.
-Nicc takkiego- wydukałam zsuwając się plecami po szafce. Ból był tak bezlitosny, że skuliłam się na ziemi.
-O mój boże Black!- do kuchni wparowała Drug. W mgnieniu oka znalazła się przy mnie.- Chodź, wstawaj- powiedziała i podtrzymała mnie. Kulałam, ponieważ nie mogłam stąpać prawa nogą.
-Co tu...- zaczął Evil, ale zamilkł kiedy zobaczył mnie i blondynkę. Podbiegł do nas i wziął mnie na ręce.- Pomogę wam- powiedział i zaniósł mnie do salonu, gdzie wszyscy zrobili miejsce na sofie. Położył mnie ostrożnie i odsunął się.
-Co ty zrobiłaś?- zapytał Smoke.
-Nic takiego- powiedziałam i odwróciłam wzrok.
-Widzimy jak cierpisz- powiedział Furious i złapał mnie za lewą dłoń. Pod wpływem bólu szybkim ruchem zabrałam ją. Spuściłam głowę.
-Mów co się stało- powiedziała stanowczo Lilith.
-Nic- warknęłam i chciałam wstać, ale ból nogi mi to uniemożliwiał. Żeby nie drążyli tematu i dali mi spokój postanowiłam przemilczeć ten fakt i udać się jakby nigdy nic do swojego pokoju. Jeden krok. Drugi. Trzeci. Czwarty. Piąty. Szósty. Jeszcze trochę do schodów. Muszę dać radę. Nie, nie, nie! Upadłam.
-Black!- usłyszałam zrozpaczony krzyk Sky. Fioletowowłosa znalazła się przy mnie. Przed oczami pojawiły się mroczki i zaczęłam ciężko oddychać. Ostatni raz spojrzałam na przyjaciół stojących nade mną i wydukałam ciche: 'Przepraszam'.___________________________________________________________________________
Straaaasznie przepraszam, że wczoraj nie dodałam, ale musiałam jechać do lekarz i to daaaleeeko ;/ Oczywiście później poszliśmy na zakupy i myślałam, że tam nie wytrzymam. Tak świetnie się domyślacie- nie przepadam za zakupami.
W nagrodę, że wczoraj nie dodałam dzisiaj macie /jak dla mnie/ super długi rozdział ;) Mam nadzieję, że się podoba ^.^
Czy Zayn i Rebecka wyszli na prostą?
Gdzie jest bransoletka Black?
Dlaczego jest taka ważna?
Pytania możecie zadawać na Ask.fm



Super rozdział :) czekam na następny
OdpowiedzUsuń