niedziela, 4 maja 2014
Rozdział 1
Prędkość, adrenalina. Tak, to jest to. Na liczniku widnieje już prawie druga setka. Jeszcze jeden gostek przede mną do pokonania. No to po tobie chłoptasiu. Na horyzoncie widać już metę. O nie, ja nigdy nie przegrywam.
200.
210.
230.
250.
Biedaczek przegrał. Uśmiechnięta stanęłam na tylnym kole i przejechałam kółko. Powróciłam na moje ukochane dwa koła i zatrzymałam się z głośnym piskiem. Spaliłam gumę. Zeszłam ze swojej czarnej Hondy.
-Dałaś czadu!- usłyszałam krzyk za sobą. Odwróciłam się i ujrzałam moje przyjaciółkę. Snow, a raczej Dolores szła na samym przodzie. Szła to jest mało powiedziane, zasuwała w trampkach do mnie z rozłożonymi rękoma.
-Dzięki- powiedziałam przytulając się do niej.
-Ktoś do ciebie- szepnęła. Próbowała skierować to do mojego ucha, jednak cały czas mam kask na głowie, więc było jej trochę trudno. Niebiesko włosa odeszła ode mnie kierując się do naszego namiotu, gdzie czekała na nią reszta dziewczyn.
-Ej, gościu- usłyszałam męski i twardy głos za sobą. Odwróciłam się, a mój wzrok padł na grupę jakiś chłopaków.
-Nieźle jeździsz- powiedział wkurzony mulat. Czyli nie wiedzą kim jestem. No to się zabawię.
-Wyprzedziłeś naszego mistrza- zabrał głos blondas.
-Punk zamknij się- warknął jego poprzednik. Wiem już, że ten blondas ma ksywkę Punk. Ciekawie. Do tego mulat jest ich mistrzem.
-Chcesz wpaść dziś do nas na imprezę?- zapytał szatyn z postawionymi włosami i niebieskimi oczami. Zastanawiam się ile żelu musiał użyć.
Zadowolona ściągnęłam kaski i przeczesałam dłonią swoje długie czarne włosy. Ich miny w tej chwili, bezcenne.
-Tty jesteś dziewczynną- powiedział jąkając się chłopak, który do tej pory siedział cicho. Wysoki szatyn z włosami ściętymi po bokach i lekko postawionymi ku górze.
-Serio? Nie wiedziałam- powiedziałam z ironią.- To nadal mogę wpaść na tą imprezę?- zapytałam przyglądając się ich reakcji. Szczerze mówiąc wszyscy byli przystojni.
-No pewnie- powiedział chłopak z burzą loków na głowie.
-Mogę przyjść z przyjaciółkami?- zapytałam rozbawiona ich reakcją.
-Pewnie- powiedział Punk.- Poza tym jestem Punk- podał mi dłoń.
-Black- odwzajemniłam gest.
-Ooo, szefie popatrz- zaczął Loczek kierując swoją wypowiedź do, nadal wkurzonego mulata. Musiałam nieźle go wkurzyć, że wygrałam.- Nazywa się tak jak ty- w tym momencie spojrzałam na nich zdezorientowana.
-Więc tak- głos znowu zabrał blondyn.- To jest Evil- wskazał na stojącego obok Loczka.- To Night- najwyższy z nich. On odkrył pierwszy, że jestem dziewczyną.- Furious, Smoke- wskazał na kolejnych. Furious to chłopak, który zaprosił mnie na imprezę, a Smoke również miał postawione włosy w nieładzie.- Najlepsze na koniec- powiedział rozbawiony Punk.- Black, poznaj Black- wskazał na mulata.
-Siema- mruknął.
-Jaki entuzjazm- zaśmiałam się.- No nie wiem czy najlepsze- jęknęłam i dla lepszego efektu zbadałam go swoim wzrokiem o stóp do głów.
Z tego co zauważyłam musiał mieć najwięcej tatuaży ze wszystkich tu zebranych. Miał ciemne włosy, można rzec, że czarne. Po bokach lekko wycięte. Reszta opadała luźno na jego czoło. Miał czarne kolczyki w uszach i jednego w dolnej wardze. Był umięśniony i dość wysoki. Aktualnie był ubrany w czarne wąskie spodnie. Nie są to takie 'pedalskie' rureczki, tylko po prostu trochę węższe od zwykłych spodni. Tego samego koloru t-shirt, który idealnie opinał jego mięśnie. No nie powiem nawet niezły ten ich 'mistrz'.
-Zrób zdjęcie, zostanie na dłużej- powiedział pewny siebie. Zauważyłam, że reszta jego towarzyszów już poszła i zostałam z nim sam na sam.
-Sorry, ale nie chcę żeby mi telefon pękł- powiedziałam pewna siebie.
-Nie radziłbym ci ze mną zadzierać- warknął.
-A co okresu dostałeś?- zapytałam udając rozżaloną.
-Black!- usłyszeliśmy krzyk.
-Czego?!- krzyknęliśmy równocześnie.
-Sorrki, zapomniałem, że obydwoje się tak nazywacie- powiedział rozbawiony Punk.- Zayn idziesz?- więc nasz mistrzu na prawdę nazywa się Zayn.
-Jeszcze się policzymy- warknął brązowooki i odszedł.
Zaśmiałam się.
-Pierdol się- powiedziałam i usiadłam na Fast'im. Tak nazwałam tak mój motocykl.
Jadąc ludzie rozchodzili się tworząc mi bezproblemową drogę. Dojechałam do swojego czarnego namiotu, gdzie siedziały już dziewczyny. Zaparkowałam Fast'a i weszłam zadowolona do mojego kochanego namiociku.
-Pokazałaś klasę- pochwaliła mnie na wejściu dziewczyna z krótkimi, fioletowymi włosami. To Wasylisa, ale mówimy na nią Sky, ponieważ ma bardzo bujną wyobraźnię i często odpływa.
-Dzięki- uśmiechnęłam się. Usiadłam na czarnej skórzanej sofie obok Drug, znaczy Tash'y. Dziewczyna odgarnęła swoje długie blond włosy i zrobiła do mnie dzióbek.
-Daj buziola- powiedziała słodkim głosem. Zawsze się tak wygłupiamy.
-Jak wygrałam to daj buziola, ale jak przegram to mam spierdalać- zaśmiałam się. Dziewczyna wystawiła mi tylko język. Wszystkie parsknęłyśmy śmiechem.
-Jakieś plany jak uczcić wygraną?- zapytała Lottie.
-Oj, Lilith, Lilith- powiedziała Death.- Ty nie wiesz, że nasza Black'i zawsze coś wym...- przerwało jej pukanie. Tylko jakim cudem ktoś pukał skoro to jest namiot? A no tak, pewnie o tą deskę co nasza pomysłowa Snow'i postawiła przy wejściu i napisała na niej 'Prosimy pukać. Inaczej grozi śmierć.'. Zanim zdążyłyśmy odpowiedzieć do namioty wszedł Evil.
-Witam drogie panie- powiedział.- Przepraszam, że niepokoję, ale Black zapomniałem ci podać adresu- uśmiechnął się i wręczył mi małą, białą karteczkę.
-Dzięki- zabrałam ją i uśmiechnęłam się.- Dziewczyny poznajcie Evil- wskazałam na chłopaka.- Evil to Lilith, Snow, Death, Drug i Sky- wskazałam na dziewczyny w kolejności jakiej je wymieniłam.
-Witajcie- powiedział i podał każdej z nich dłoń.- To mam nadzieję, że do zobaczenia- powiedział i wyszedł.
-Możesz nam wyjaśnić kto to był?- zapytała z ironią Death.
-Nasz nowy kolega i gospodarz dzisiejszej imprezy, na którą idziemy- powiedziałam stanowczo, ale z uśmiechem.
-Jest!- krzyknęły uradowane i rzuciły się na mnie.
-Boże złaźcie grubasy- krzyknęłam przygnieciona ich ciężarem.
-Przepraszam, że przeszkadzam- usłyszeliśmy męski głos. Dziewczyny natychmiast ze mnie zeszły i wróciły na swoje miejsca. Przede mną stał niski mężczyzna. Na oko miał nie więcej jak czterdzieści lat.
-O, witam panie Smith- powiedziałam i podeszłam do niego.
-Dzień dobry panno Wchiliem, znaczy Black- poprawił się.- Tutaj są wygrane pieniądze- powiedział i wręczył mi dość gruby rulon banknotów.- Gratuluję- uśmiechnął się i wyszedł.
-Gdyby nie to, że przyniósł pieniądze ochrzaniłabym go za to, że nie zapukał- powiedziała Snow. Wszystkie się zaśmiałyśmy.
________________________________________________________________________
Więc coś takiego na początek ;D
Mam nadzieję, że Wam się podoba.
Wszystkich bohaterów możecie zobaczyć w zakładce 'Bohaterowie'.
Liczę na Wasze SZCZERE opinie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Przeczytałam prolog i pierwszy rozdział i bardzo mi się spodobał <3
OdpowiedzUsuńZapowiada się na prawdę ciekawie...
Tylko czcionka na pierwszym rozdziale jest kiepska,jak byś mogła ją zmienić,przy następnym rozdziale,żeby była bardziej czytelna;)
Ps.Pozdrawiam