Próbowałam podnieść powieki. One są takie ciężkie. Pierwsza próba została nieudana. Za drugim razem udało mi się, ale od razy poraziło mnie światło. Zamrugałam kilka razy aż w końcu przyzwyczaiłam się do tutejszego światła. Rozejrzałam się wokoło. Znajdowałam się w białej sali z trzema łóżkami, z czego na jednym z nich leżałam ja. Naprzeciwko mnie były drzwi i wielkie okno, za którym stali moi przyjaciele i ostro dyskutowali z lekarzem. Tylko Zayn siedział dalej od nich i miał dziwny wyraz twarzy. Furious zauważył, że już nie śpię i wpadł do mojej sali.
-Black jak się czujesz?- zapytał i kucnął przy moim łóżku.
-Trochę mnie głowa boli, ale dlaczego tu jestem?- zapytałam.
-Wczoraj wieczorem straciłaś przytomność- powiedziała Lilith wchodząc z resztą do pomieszczenia. Po tym zdaniu zaczęłam powoli przypominać sobie wczorajsze wydarzenia. Bransoletka! Spojrzałam na lewą rękę. Bransoletki nie było, za to był gips.
-Na co to?- zapytałam podnosząc dłoń.
-Masz pękniętą kość i wybite trzy palce- powiedziała Sky.
-Możesz nam powiedzieć co się wczoraj stało?- zapytał troskliwie Punk.
-Emmm- zacięłam się. W zastanowieniu spuściłam głowę.
-Nie chcesz to nie mów- powiedziała zrezygnowana Snow.
-Nie to nie tak- powiedziałam.- Wczoraj jak poszłam po ten popcorn zauważyłam, że nie mam mojej bransoletki. Wściekłam się i przywaliłam lewą ręką w drzwi szafki. One spadły i przygniotły mi stopę po drodze uderzając mnie w moje chore kolano. Przez to nie mogłam stąpać prawą nogą. A wiecie czemu zemdlałam?- skończyłam swoją wypowiedź.
-Taki zamęt przez zwykłą bransoletkę?- zapytał zdziwiony Smoke.
-To nie jest zwykła bransoletka- powiedziałam i zmierzyłam go morderczym wzrokiem.- To wiadomo czemu straciłam przytomność?- chciałam zmienić temat.
-Mówią, że to było z przemęczenia i zbyt dużego bólu- odpowiedziała Drug.
-Organizm nie mógł go znieść, a serce nie zdążyło doprowadzić odpowiedniej ilości tlenu do mózgu- dodała Death.
-Opowiesz nam o bransoletce?- zapytał Punk.
-No pewnie- uśmiechnęłam się. Nie chciałam mieć przed nimi tajemnic.- Więc jest to srebrna
czaszka z dwoma poziomymi piorunami w tym samym kolorze. Wszystko jest połączone czarnym, mocnym sznurkiem- najpierw zabrałam się za jej wygląd.- Jestem z nią bardzo związana, ponieważ mam ją od zawsze. Dosłownie. Pamiętacie jak wam opowiadałam gdzie mnie znaleźli?- zapytałam dla pewności. Kiwnęli twierdząco głowami.- Znaleźli mnie z tą bransoletką zawiązaną na ręce. Prawdopodobnie jest to bransoletka po moich rodzicach. Ludzie tam byli bardzo wyrozumiali i zostawili ją dla mnie. Noszę ją przy sobie cały czas aż do teraz- powiedziałam i spojrzałam na lewą rękę.- Zaginęła, a dzięki niej moi prawdziwi rodzice mogli by mnie rozpoznać, kiedy szła bym sobie po prostu ulicą- w odpowiedzi poczułam tylko silne opatulające mnie i kilka dłoni pocierających moje ręce, udo, dłoń w pocieszeniu.
-Pomożemy ci ją szukać- powiedział Evil. Uśmiechnęłam się do nich.
-A gdzie Danger?- zapytałam.
-Kto?- zapytali zdziwieni.
-No Zayn- powiedziałam.- Nie mówił wam, że zmienił ksywkę?
-Nie, nic nie mówił- powiedział Night.
-W takim razie już wiecie- skwitowałam.- To gdzie on jest?
-Powiedział, że jak wyjdziemy to on dopiero przyjdzie. Stwierdził, że chce pogadać z tobą na osobności- odpowiedziała Snow.
-To my już pójdziemy- powiedział Furious.
-Cześć- powiedzieli wszyscy razem wychodząc.
-Przyjdziemy niedługo!- krzyknął na pożegnanie Punk. Cała dziesiątka przeciskała się w drzwiach aż w końcu wyszli. Zayn widząc oddalających się przyjaciół wstał i wszedł do sali.
-Hej- powiedziałam.
-Cześć- odpowiedział i zamknął drzwi. Podszedł do mojego łóżka i usiadł na krzesełku obok.
-Czemu chciałeś pogadać na osobności?- zapytałam prosto z mostu.
-Musze ci coś powiedzieć- powiedział i spojrzał mi w oczy.- To ja mam tą bransoletkę- w jego oczach dostrzegłam smutek.
-Jjjjak tto?- zapytałam nie wierząc w to co słyszę.
-Chciałem zrobić ci kawał, ale nie wiedziałem, że tak to się skończy- powiedział i wyciągnął moją bransoletkę z kieszeni swoich spodni. Położył ją na kołdrze, na moich udach. Wlepiałam tam swój wzrok. Do oczu napłynęły mi łzy. Bądź twarda! Nie daj się! Na te dwa krótkie zdania przybrałam twardy wyraz twarzy, a łzy zniknęły tak szybko jak się pojawiły.
-Przepraszam- powiedział skruszony.
-Wyjdź.
-Ale Becky- drążył.
-Nie mów tak na mnie!- powiedziałam wściekła.
-Dobrze- powiedział cicho wstając.- Wiedz, że jest mi bardzo przykro. To wszystko moja wina- dodał i wyszedł. Wzięłam bransoletkę ze swoich nóg i przyłożyłam do serca. Już wszystko dobrze. Będą ją teraz mieć na zawsze, będę się lepiej pilnować. Dzięki niej możliwe, że poznam kiedyś biologicznych rodziców.
_____________________________________________________________________
Jeśli to czytasz- skomentuj ♥ Dla Ciebie to tylko minutka, a dla mnie chęć do dalszego pisania ♥
Proszę Was, jeśli to czytacie napiszcie w komentarzu zwykłe 'czytam'. Wtedy wiem, czy dalej pisać, czy przestać. No to mamy rozwiązaną sprawę z bransoletką ;)
Spodziewaliście się, że zrobi to mulat?
W tym rozdziale ani wzmianki o BE, ale w następnym powinniście poznać już nowych bohaterów :D
Nasuwają się Wam jakieś pytania? Zapraszam na Ask.fm



Booooskie *.*
OdpowiedzUsuńSuper!
OdpowiedzUsuń