czwartek, 22 maja 2014

Rozdział 16: Dwie ucieczki

   Obiecałam, że dziś przyjadę do Black Eyes. Muszę tam się dostać. Jest trochę po piętnastej, a umówiłam się na siedemnastą. Ze szpitala do aktualnego azylu BE jest około czterdzieści pięć minut drogi. Zastanawiam się co zrobić żeby uciec stąd i pozostać niezauważonym. Może po sprzątaniu odczekam chwilę i rozetnę gips. Ewentualnie go o coś rozwalę, ale wtedy będzie hałas. Chyba, że...
   -Nad czym tak myślisz?- z moich głębokich planów wyrwał mnie głos zatroskanego Evil'a.
   -Ja?- zapytałam rozkojarzona. Po sekundzie dotarło do mnie jakie głupie pytanie zadałam.- O niczym- powiedziałam.
   -Niech ci będzie- powiedziała Drug i wzruszyła ramionami.
   -Mam do was pewna prośbę- powiedziałam spoglądając na nich z nadzieją.
   -Dla ciebie wszystko- powiedział Furious i rozłożył ręce.
   -W moim pokoju, pod łóżkiem jest czarne pudło. Proszę was przywieźcie mi je, ale nie zaglądajcie do środka. Drug, czy możesz wybrać mi jakieś ciemne ciuchy? Kilka zestawów, bo nie chcę chodzić w tych szmacianych prześcieradłach- skierowałam się do blondynki, która aktualnie poprawiała swoje białe kujonki. Co jak co, ale Tasha jest ich kolekcjonerką, a jeśli ktoś ich dotknie lub pożyczy czeka go marny koniec. W odpowiedzi dziewczyna kiwnęła mi głową.
   -Dziękuję- powiedziałam i uśmiechnęłam się.
   -Ej daj przymierzyć- powiedział Evil i zabrał Drug okulary. Wszyscy spojrzeli na niego przestraszonym wzrokiem.- No co?- zapytał zdezorientowany i założył okulary.
   -Już po tobie stary- powiedział Night i poklepał Loczka po ramieniu.
   -Masz pięć sekund na ucieczkę- warknęła blondynka.- Jeden- zaczęła odliczać. Zdezorientowany chłopak zaczął się powoli oddalać.- Dwa!- dziewczyna wstała, a chłopak stał już oparty o drzwi.- Pięć!- krzyknęła i ruszyła w pogoń za Harry'm. Ostatnie co zdołaliśmy usłyszeć to krzyk szatyna o treści: 'A gdzie trzy i cztery?! Gdzie trzy i cztery?!'. Zaśmialiśmy się wiedząc, że biedak nie ma szans.
   -No to my lecimy, bo musimy dopilnować żeby nic mu się nie stało- powiedziała Snow i wstała, a za nią reszta.
   -Cześć!- powiedzieli i wyszli.
   -Idźcie ja zostanę na chwilę- powiedziała Sky. Kiedy wszyscy oprócz fioletowowłosej wyszli dziewczyna podeszła bliżej mnie i usiadła na krzesełku.
   -O co chodzi?- zapytałam.
   -O Zayn'a- skrzywiłam się na dźwięk jego imienia.- Wiemy, że tu był. Widzieliśmy jak wyszedł ze szpitala i poszedł w drugą stronę. Nie wrócił na noc, a rankiem zastaliśmy go skacowanego pod drzwiami. Zaprowadziliśmy go do salonu i posadziliśmy na kanapie. Mówił, że to wszystko jego wina. Że przez niego jesteś w szpitalu i cierpisz. Nie wiedzieliśmy o co chodzi, dopóki dzisiaj nie zauważyliśmy twojej bransoletki na nadgarstku- powiedziała i spojrzała na mnie znaczącym spojrzeniem.- On cierpi.
   -Dobrze wiedział jak postępuje- odpowiedziałam twardo.- Nie moja wina, że jest lekkomyślny. A teraz odpowiedz mi na pytanie- odwróciłam głowę w jej stronę.- Kto u kogo nocował, że wszyscy znaleźliście go pod jednymi drzwiami?
   -No u nas nocowali- odpowiedziała speszona.
   -Powiadasz?- poruszałam zabawnie brwiami, na co dziewczyna się zaśmiała.
   -Dobra lecę, odpoczywaj- powiedziała i przytuliła mnie na pożegnanie. Przy wyjściu jeszcze mi pomachała, co odwzajemniłam i wyszła.

   ***

   Wyglądałam przez okno planując swoją ucieczkę, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Nie patrząc kto to powiedziałam 'Proszę'.
   -Cześć- usłyszałam Punk'a.
   -Hejka- powiedziałam i spojrzałam w kierunku chłopaka, który dźwigał wielkie, czarne pudło.- A gdzie ciuchy? -zapytałam.
   -Tutaj!- usłyszałam i zobaczyłam Evil'a wyskakującego zza pleców blondyna. Zaśmiałam się na ich widok.
   -Dziękuję- powiedziałam kiedy odstawiali rzeczy obok mojego łóżka.
   -Nie ma za co- odpowiedzieli i uśmiechnęli się.
   -Słuchaj mamy do ciebie sprawę- zaczął Niall.
   -Chodzi nam o Danger'a- dodał szatyn. Wywróciłam oczami i westchnęłam na ksywkę mulata.
   -Wiemy co zrobił i jest nam strasznie głupio- ciągnął Harry.
   -Ale on to zrobił nie wy. To jego wina- przerwałam im.
   -Wyżalał się- kontynuował Punk.- Mówił, że to jego wina, że nie wybaczy sobie tego. Powtarzał, że nie chcesz go widzieć, słyszeć, że nie chcesz go znać. Jest załamany.
   -Był pijany- powiedziałam twardo.
   -A pijani ludzie zawsze mówią prawdę- stwierdził Loczek.- Dziś kiedy wytrzeźwiał wsiadł na motocykl i odjechał. Było to dwie godziny temu i do tej pory go nie ma. Dzwonimy do niego i piszemy, ale on nic. Martwimy się o niego- dodał. Po jego słowach w mojej głowie utworzyły się najczarniejsze scenariusze. Jeśli nie wróci? Może ktoś go napadł i pobił? Przez to się wykrwawi na śmierć. Co ja gadam? Czemu ja się o niego martwię? Powinien ponieść karę za to co mi zrobił. Palant.
   -Odezwij się do niego, prosimy- powiedział Niall.
   -Nie obiecuję- powiedziałam twardo. Chłopcy tylko westchnęli i pożegnali się ze mną.
   Jest coś około szesnastej. Muszę się sprężyć. Zabrałam ciuchy oraz jakiś nóż z pudła i lekko kuśtykając na prawą nogę dotarłam do prywatnej toalety. Tam rozcięłam gips na ręce i nodze. Umyłam te części ciała z resztek białej substancji i już sucha zaczęłam się ubierać. Wybrałam czarne rurki, granatową tunikę z krótkim rękawem,  czarne glany do kolan i oczywiście moją ukochaną skórzaną kurtkę. Włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Próbując normalnie iść, nie kuśtykać dotarłam do mojego czarnego pudła z bronią. Wyciągnęłam z niego sztylet, kilka noży, pistoletów i innych dziwnych broni. Udało mi się to pomieścić w glanach, kurtce i spodniach. Jak się domyśliłam, pomiędzy brońmi były kluczyki do mojego motocyklu. Czas na podróż życia.

_______________________________________________________________

Straaasznie przepraszam, że nie dodałam wcześniej ale tak wyszło ;//
Nie wiem kiedy dodam następną część ponieważ mam szlaban ;-;
Bardzo was przepraszam :(
Krótkie, bo na szybko pisane. Mam teraz infę ;D
Trzymajcie za mnie kciuki ;)

2 komentarze: