Kolejny dedyk dla mojej Geek :* Za pomoc w rozdziale,
który był planowany już od dwóch miesięcy :D
#Zayn
Szedłem ciemną ulicą Londynu trzymając w dłoniach papierosa. Zaciągnąłem się mocno dymem. Jak to możliwe? Przecież mówiła, że mnie kocha! I co? Przy pierwszej lepszej okazji migdali się z jakimś fagasem! Tysiące myśli na minutę. Jak mogłem być taki głupi? Nigdy więcej nie zaufam dziewczynie. Nigdy więcej się nie zakocham. Nigdy.
Podczas mojego spaceru po okolicy zdążyłem wypalić prawie dwie paczki papierosów.
Do domu wróciłem przed czwartą w nocy. Było już po imprezie, więc udałem się prosto do łóżka. Myślałem gdzie jest Black. Może wróciła spokojnie do domu? Albo przenocowała u nas? Albo bezczelnie dokończyła się pieprzyć z tym jebanym blondynem! Boże, co się ze mną dzieje? Nigdy nie byłem tak kurewsko zazdrosny i chętny mordu.
Obudziłem się późno, około jedenastej. Spojrzałem na miejsce obok mnie, które było puste. Zawsze budziłem sie obok mojej czarnowłosej dziewczyny,a teraz jestem skazany na samotność. Poczułem ukłucie w sercu spowodowane tęsknotą. Mój poranny humor został zniszczony przez wspomnienie wczorajszego wieczoru. Niechętnie wstałem i zawlekłem się do kuchni na parterze. Niezły bajzel.
W kuchni zastałem wszystkich na kacu. Znaczy się, prawie wszystkich. Nigdzie nie było Becky. Ogarnął mnie strach kiedy nie ujrzałem jej twarzyczki, która promieniała radością na mój widok.
-Dobry wszystkim- mruknąłem i podszedłem do lodówki.
-Black jeszcze śpi?- zapytała Snow.
-Nie wiem- wzruszyłem ramionami wyciągając karton mleka.- Nie wiem w ogóle gdzie jest- napiłem się z kartonu.
-Co? Jak to nie wiesz?- wzburzyła się Drug.
-Pewnie znudziła jej się impreza i poszła do domu- powiedziałem udając obojętnego, chociaż wcale tak nie było. Mimo tego co mi zrobiła chcę do niej zadzwonić, zapytać czy wszystko dobrze. Pojechać do niej, przytulić ją i czule pocałować, aby mieć pewność.
-To jest niemożliwe!- krzyknęła poddenerwowana Lilith.-Ja mam jedyne klucze do naszego domu- wyjaśniła. Zbladłem.
-Zayn powiedz co tu się dzieje- powiedział Punk widząc moją minę.
-Wczoraj wieczorem przyłapałem ją jak obściskiwała się z jakimś typem- wydusiłem czując wielką gulę w gardle.
-Co? To niemożliwe!- krzyknął Night.
-A jednak- szepnąłem.
-Jest jaka jest, ale nigdy by tego nie zrobiła- powiedziała Sky.- Musi być jakieś logiczne wytłumaczenie.
-Może była pijana?- zaproponował Smoke na co zgromiliśmy go spojrzeniami.- Dobra raczej nie- poddał się.
-Może ją zmusił?- tym razem zaproponowała Drug.
-Ktoś coś jej dosypał?- Furious.
-Albo coś jej się stało- powiedział zdławionym głosem Evil wchodząc do pomieszczenia z kartką w ręce.
-Niby czemu?- zapytałem przestraszony.
-Oto powód- podał mi kartkę. Były tam litery wycięte z gazet ułożone tak, że tworzyły zdania: '' Malik przyjdź sam dziś wieczorem po swoją dziewczynę do starej fabryki. Inaczej zapłaci za to co zrobiła.''. Przełknąłem głośno ślinę i zgniotłem kartkę, a następnie rzuciłem ją w kąt.
-Jak ja mogłem być takim idiotą!?- krzyknąłem i walnąłem w stół pięścią.- Kurwa, kurwa, kurwa!- krzyczałem wściekły na swoją głupotę.
-Zayn uspokój się- powiedziała Death i położyła rękę na moim ramieniu.
-Jak mam być spokojny skoro Black jest zagrożona?!- warknąłem i nachalnie strzepnąłem jej rękę. Odsunęła się ode mnie przerażona.- Przepraszam, jestem strasznie roztrzęsiony- uspokoiłem się trochę. Schowałem twarz w ręce i wziąłem głęboki wdech oraz wydech.
-Pójdziemy z tobą- zaoferował Night.
-Nie -powiedziałem twardo.- Mam iść sam, to pójdę. Jeśli nie wrócimy przez 24h możecie zacząć działać- dodałem tonem nie przyjmującym sprzeciwu.
Poszedłem do swojego pokoju i przebrałem się w pierwsze lepsze ciuchy. Złapałem za telefon i papierosy. Wyszedłem na balkon i zapaliłem jednego papierosa. W telefonie wyszukałem kontakt 'Black <3' i nacisnąłem zieloną słuchawkę. Dzwoniłem na darmo. Zabrali jej telefon. Pod wpływem emocji cisnąłem telefonem o ścianę. Jestem idiotą! To na pewno ten blondyn! Czyli ona na prawdę mnie kocha. Nie zdradziła mnie, on ją do tego zmusił. Musze ją uratować za wszelką cenę.
#Rebecka
Obudziłam się na czymś twardym. Powoli wstałam i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Średniej wielkości pokój o niepomalowanych, cementowych ścianach i podłodze. Żadnego okna, jedynym źródłem światła była mała żarówka na środku sufitu. Ściany były pokryte grzybem, a w wilgotnym powietrzu unosił się zapach stęchlizny. Obok mnie, w rogu znajduje się brudny, twardy materac, na którym musiałam spać. Na ścianie za mną było wielkie lustro. Naprzeciwko mnie znajdowały się drzwi, do których podbiegłam i zaczęłam szarpać za klamkę oraz walić w nie pięściami. Zamknięte.
Czego oni ode mnie chcą?
Usłyszałam przekręcanie klucza. Drzwi się otworzyły, a moim oczom ukazał się Tay. Rzuciłam się na niego z pięściami. Chłopak tylko się zaśmiał i odrzucił mnie mocno do tyłu. Upadłam na podłogę i poczułam ból przechodzący po plecach. Blondyn zamknął za sobą drzwi. Podniosłam się, jednak przez ból nie miałam siły z nim walczyć.
-Czego ode mnie chcesz?- warknęłam.
-To bardzo proste piękna- uśmiechnął się złośliwie.
-Nie mów tak na mnie- syknęłam.
-Zemsty- dokończył ignorując na moją uwagę.
-Niby za co skurwielu?- splunęłam pod jego nogi. Zielonooki złapał mnie za szyję i popchnął na najbliższą ścianę, ciągle mnie trzymając.
-Nie będziemy sobie tak pogrywać- warknął mi prosto w twarz i wzmocnił uścisk. Ledwo co łapałam powietrze.- Masz przeprosić i to już!
-N.n.nigd.dy- wycedziłam. Mocniej zacisnął dłonie.
-A teraz?- warknął. Nie mogłam nabrać wystarczającej ilości powietrza. Wierzgałam nogami, a rękoma starałam się odepchnąć bandytę.
-Przepraszam- szepnęłam na ostatnich siłach. Chłopak puścił mnie, a ja bezwładnie opadłam na kolana głęboko oddychając.- Czego ode mnie chcesz?- zapytałam kiedy unormowałam oddychanie.
-Już ci mówiłem, zemsty- powiedział.- Chcę żebyś poczuła to samo co my kiedy traci się najbliższą osobę- kontynuował.- My w tym wypadku Christiana, a ty swojego chłoptasia- zaśmiał się gorzko. Zamarłam na dźwięk wypowiadanego imienia mojego byłego. Przerażona spojrzałam na Tay'a.
-Przed tobą jego brat- wskazał na siebie.
-N.n.niemoż.żliwe.e.- wydukałam.
-A jednak suko- warknął i kopnął mnie w brzuch. Ponownie opadłam na zimny cement, łapiąc się za bolące miejsce.- W sekrecie powiem ci, że twój ukochany dziś przychodzi- zaśmiał się.
W tym czasie usłyszeliśmy piosenkę Linkin Park- Given up. Mój telefon! Chciałam wstać, ale facet odepchnął mnie. Pomiędzy materacem, a ścianą znalazł mój telefon, a wraz z nim kurtkę. Uśmiechnął się chytrze spoglądając na wyświetlacz.
-Twój Romeo dzwoni- zaśmiał się. Muzyka przestała grać. Ostatnimi siłami wstałam i wyrwałam mu mój aparat.- Tak pogrywać nie będziemy- warknął i złapał mnie za ramiona. Z całej siły rzucił mną na ścianę. Usłyszałam trzask i okropny ból w prawej ręce. Potłukłam lustro. Jego małe kawałeczki wbiły mi się w rękę. Z góry spadła reszta szkła i rozbiła się zderzając się z moim ciałem oraz podłogą.
Zadowolony blondyn podszedł do mnie i zabrał telefon z kurtką. Uniósł mój podbródek tak, że byłam zmuszona na niego patrzeć.
-Do zobaczenia skarbie- powiedział i pocałował mnie nachalnie.
____________________________________________________________
Już wiecie co się stało z Black i dlaczego została porwana :)
Czy Zayn zdoła ją uratować?
Co się stanie z Rebecką?
Niedługo dowiecie się w następnych rozdziałach c:
Przepraszam, że bez zdjęć, ale nie było czasu szukać ;)
Black T.
Super rozdział :) czekam na next :*
OdpowiedzUsuńKocham hdfj,nkmjdfrelxzoqcj brak słów pisz dalej, a ja teraz będę czytać twojego bloga do zobaczenia ~cleo
OdpowiedzUsuńno nie takiej akcji to się nie spodziewałam :( rozdział super i czekam na nexta :) pzdr ruda ;D
OdpowiedzUsuńKidy będzie następny bo nie mogę się doczekać :(
OdpowiedzUsuńKiedy dodasz następny rozdział ?
OdpowiedzUsuńMyślę, że w ciągu tygodnia powinien pojawić się następny rozdział :)
UsuńCzekam z niecierpliwością :)
OdpowiedzUsuń