niedziela, 28 września 2014

Rozdział 33: To jest pułapka

 Rozdział dedykuję Geek, oraz innym czytelnikom, którzy muszą tyle czekać :)

  #Rebecka


  Po tym ohydnym i pełnym brutalności pocałunku przeczołgałam się na pobliski materac. Z sykiem usiadłam z wyprostowanymi nogami i oparłam się delikatnie o zimną ścianę. Spojrzałam na swoje krwawiące ramię. O mało nie zemdlałam przez to co zobaczyłam. Zdrową ręką zaczęłam wyciągać większe odłamki lustra. Towarzyszył mi przy tym okropny ból i moje jęki. Cały czas krwawiłam i zaczęłam się bać, że przez utratę życiodajnej cieczy nie dożyję nocy. Nie zobaczę Zayn'a i nie powiem mu jak go bardzo kocham. Nie zobaczę przyjaciół i nie powiem im jakimi są idiotami, ale mimo wszystko nie mogę bez nich żyć.
   Moje rozmyślania o tym jak będzie wyglądał mój pogrzeb, jeśli w ogóle jakiś będzie, przerwał dźwięk otwieranych drzwi. Spojrzałam tam z nadzieją i zobaczyłam jasnowłosą dziewczynę. Widząc moją lekko przerażoną i zdezorientowaną minę uśmiechnęła się blado. Weszła do pomieszczenia z miską wody i jakąś małą skrzyneczką. Zamknęła za sobą drzwi na klucz.
   O cholera. Mam przerąbane.
   Jednak dziewczyna podeszła do mnie i położyła obok swoje przedmioty.
   -Jestem Rebel- przedstawiła się.
   -Black- wydusiłam ostatnimi siłami. Z minuty na minutę czułam, że jestem coraz bliżej śmierci.
   -Przyszłam żeby ci pomóc- wyjaśniła. Mój wzrok przeniósł się na jej osobę. Widząc moje zmieszanie dodała: -Nic ci nie zrobię, obiecuję. Nie jestem taka jak oni- i uśmiechnęła się pocieszająco.
   Uśmiechnęłam się do niej z nadzieją i zaufaniem.  Dziewczyna zręcznie wyciągnęła mi małe kawałki lustra z ręki pincetą. Przez ten czas kazała mocniej ściskać jej rękę kiedy zaboli. Obmyła mi rany pozbywając się krwi.
   -Skoro nie jesteś taka jak oni- zaczęłam, gdy odkręcała wodę utlenioną.- To co tu robisz?- dokończyłam patrząc na jej skupioną twarz. Syknęłam kiedy oblała moje ramię tym szajsem.
   -Nie jestem tutaj z własnej woli- przełknęła głośno ślinę, tak jakby bała się tego powiedzieć. Chwyciła bandaż i zaczęła owijać nim moje rany.
   -Kiedyś byłam dziewczyną Tay'a. Dopóki nie dowiedziałam się czym się zajmuje wraz ze swoim bratem i przyjaciółmi. Zerwałam z nim, ale on nie przyjął tego do wiadomości i porwał mnie. Trzymał w niewoli, a po krótkim czasie wiedząc, że nie będę próbowała uciec zaczął traktować mnie jak swoją służącą. W jego ślady poszła cała reszta- skończyła owijać rękę bandażem i zawiązała go na dwa supełki.- Dziewczyny stąd, choć jest ich niewiele traktują mnie jak rywalkę i mną pomiatają. Chłopaki mnie wykorzystują- spuściła głowę. Zauważyłam jej spadającą łzę na materac. Mimo bólu
przysunęłam się do jasnowłosej i przytuliłam ją.
   -Proszę, nie płacz- zaczęłam.- Będzie dobrze.
   -Mam dla ciebie propozycję- powiedziała kiedy się uspokoiła.
   -Jaką?- zapytałam podejrzliwie.
   -Pomogę ci się stąd wydostać, ale ty musisz mi obiecać to samo- wyjaśniła.- Zabijesz Tay'a i tych, którzy staną ci na drodze. Zniszczysz ten pieprzony gang, zrównasz go z ziemią, a mnie od nich uwolnisz- dodała z nienawiścią na twarzy. Byłam lekko zdziwiona jej postawą. Przed chwilą wyżalała mi się i płakała, a teraz widoczna jest w niej żądza zemsty i nienawiść wypełniająca ją od środka.
   -Oczywiście- odparłam z szatańskim uśmiechem. Na jej twarzy pojawiła się widoczna ulga. Uśmiechnęła się do mnie serdecznie i wierzchem dłoni wytarła smugi słonej cieczy z policzków.
   Wstała podnosząc wcześniej przyniesione przedmioty.
   -Niedługo wrócę pod pretekstem zmienienia ci opatrunku. Dam ci wtedy telefon i zadzwonisz do swojego chłopaka żeby nie przychodził. Przyniosę ci też inne potrzebne rzeczy. Do zobaczenia- uśmiechnęła się i wyszła.
   Z tego co powiedziała wyciągnęłam wniosek, że muszę wymyślić bardzo dobry plan. Jak się okazało nie musiałam się męczyć z nim tak długo. Pomysł przyszedł sam.

   #Zayn

   Za dwie i pół godziny mam być w fabryce. Jestem zdenerwowany jak nigdy. Siedzę w salonie i nerwowo stukam w szklankę z herbatą trzymaną w dłoni. Reszta również siedzi, ale na razie nikt nie jest w stanie przerwać tej niezręcznej ciszy. W końcu przerwał ją mój telefon. Jak głupi zerwałem się z siedzenia i wylewając po drodze większość zawartości szklanki. Kiedy zobaczyłem napis i zdjęcie na wyświetlaczu osłupiałem. Nie trwało to jednak długo i nacisnąłem zieloną słuchawkę pod napisem: 'Black <3'.
   -Halo?- zapytałem niepewnie.
   -Zayn, słuchaj mnie uważnie, bo mam mało czasu- usłyszałem roztrzęsiony głos mojej dziewczyny.- Nie możesz przyjść dzisiaj do fabryki, to jest pułapka. Znalazłam tu lekkie wsparcie i mam pomoc. We dwójkę będziemy powoli patronować gang od wewnątrz. Twoim zadaniem jest przygotowanie naszego zespołu na atak- wzięła głęboki oddech.- Myślałam, że do tego nie dojdzie, ale...- mówiła bardziej do siebie, jak do mnie.- Pod moim łóżkiem jest czarne pudło. Na wierzchu będą leżały zwykłe książki, ale jest też drugie dno. Ściągnij pokrywę, a znajdziesz tam broń różnego rodzaju. Przede wszystkim masz wziąć mój sztylet. Powinieneś spostrzec się, który on jest. O dwudziestej pierwszej macie być ukryci przed budynkiem na działce, której adres prześlę ci zaraz esemesem. Czekajcie na mój znak. Biała jest z nami. Kocham cię- po wypowiedzeniu tak wiele znaczących dla mnie słów rozłączyła się.
   Przez kilka sekund wpatrywałem się w wyświetlacz telefonu aż w końcu dotarło do mnie jaka jest sytuacja. Odwróciłem się do przyjaciół i widząc ich zdezorientowane oraz zmartwione twarze usiadłem na poprzednim miejscu.
   -To Black- wyjaśniłem.
   -Jak to?!- wykrzyknęła Drug.
   -Poczekaj, spokojnie- uspokoił ją Hazz i objął ramieniem.- O co dokładnie chodzi Malik?- zwrócił się do mnie.
   -Musimy przygotować się na atak- westchnąłem.- Mam nie przychodzić do fabryki, bo to pułapka. Mamy inny plan...
  
***

   #Black

   -Już jestem- do pomieszczenia przyszła Rebel. W ręku trzymała średniej wielkości skrzynkę z napisem 'Apteczka'. Jednak w niej było coś zupełnie innego niż bandaże i inne lekarskie przedmioty.
Znajdowała się tam broń, naboje, kilka noży oraz jakieś ciuchy. Na samym dnie znalazłam jakieś czarne i białe kulki.
   -Co to?- zapytałam obracając w dłoni jedną kulkę.
   -To są takie kulki dymne. Rzucisz nią o podłogę, a w pobliżu rozprzestrzeni się dym. Czarne są od czarnego, a białe od białego- uśmiechnęła się.
   -A te ciuchy?- wskazałam na czarne materiały.
   -Przebierz się w nie. Są specjalnie uszyte. Masz tam skrytki na różnego rodzaju bronie- wyjaśniła, wyciągając i prezentując mi czarny, jednoczęściowy strój.
   -Jeju, jak ninja- zaśmiałam się. Dziewczyna zmrużyła oczy żebym się uspokoiła, i tak też zrobiłam.
   -Dzwoniłaś do...- dziewczyna zacięła się chcąc przypomnieć sobie imię mojego chłopaka.
   -Zayn'a- westchnęłam.
   -Wiedziałam, tylko cię sprawdzam- wzruszyła ramionami. Uśmiechnęłam się i pokręciłam głową z dezaprobatą. -To dzwoniłaś do niego?
   -Tak, powiedziałam mu wszystko, zgodnie z planem. Zaczynamy o dziewiątej- odpowiedziałam. Rebel przytuliła mnie mocno i rzucając słowa 'Damy radę' wyszła z pokoju.
   Oby miała rację.
___________________________________________

Oto i nowy rozdział :D
Podoba się? ^.^ 
Nie jestem w stanie przewidzieć kiedy pojawi się następny rozdział, ale pragnę poinformować czytelników Life is only one, że jest on ZAWIESZONY
Postanowiłam tak zrobić, ponieważ nie daję rady pisać kilka opowiadań na raz. Jego działalność wznowię po zakończeniu tego bloga. 
Prawdopodobnie zostało nam 7, bądź 17 rozdziałów End of the World :) 
Kocham Was.
Black T.

2 komentarze:

  1. rozdział boski :) tylko ciekawe czy to nie będzie tam zasadzka na nich wszystkich? czekam na next z niecierpliwością :D pzdr ruda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny rozdział :* czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń